poniedziałek, 16 listopada 2009

Koszulka TBC

Hejos!

Co powiecie na mały prezent świąteczny dla każdego z nas?? Pomysł co prawda z leksza ściągnięty, ale jednak delikatnie zmodyfikowany... Oczywiście jak najbardziej możemy przeprowadzić dowolne modyfikacje obrazka. To jest na razie koncepcja. Koszt takiej koszulki ~30 PLN.. Dawać mi tu zaraz na maila co o tym myślicie :)












iii dodaję jeszcze propozycję Piotrka, bo jest fajniejsza :)

czwartek, 29 października 2009

Zimowy wspin w Hiszpanii

Podobnie jak w zeszłym roku dostałem propozycję wyjazdu na wspinanie do Hiszpanii. Tym razem celem ekspedycji są okolice Alicante i długie wielowyciągowe drogi:
http://www.geocities.com/costablancaclimbing/scrambles.html
http://blog.rockfax.com/alanjames/files/espolon-central.pdf
W planach także zwiedzanie Valencji. Na prawdę warto.
Koszty wyjazdu to bilety lotnicze w dwie strony, między 400 a 500 zł,
wypożyczenie samochodu, ostatnio pożyczałem za 40 euro/dzień.
Noclegi można ogarnąć pod namiotem. Część jedzenia można zabrać ze sobą, część kupić, nie wyjdzie to drogo. No a większość szpeju już mamy, nic tylko jechać.
Wpisujcie komentarze, dawajcie znać na maila czy jesteście zainteresowani. Żeby bilety były na prawdę tanie, trzeba je już kupować, więc sprawa jest dość pilna.
Oczywiście Hiszpania jest drugim wyjazdem na przyszły rok, na pierwszym miejscu nadal pozostaje Paklenica. Jednak koszty wyjazdu do Alicante nie będą strasznie duże, a z urlopem też można coś zakombinować ;)

środa, 28 października 2009

TBC poszerza horyzonty

Informujemy, że zgodnie z jednogłośnie przyjętą uchwałą z dnia 27.10.2009, TBC poszerzyło swój skład o wcześniej istniejący Team Bellucci pozostając pod niezmienioną nazwą oraz przyjęło Darasa do grona członków honorowych. Zainteresowani zostali niezwłocznie poinformowani o zaistniałym wydarzeniu nie zgłaszając sprzeciwu :)
Wszystkie uwagi do uchwały można zgłaszać pisemnie do dnia 03.11.2009. Po tym terminie uchwała wchodzi nieodwołalnie w życie.
Jednocześnie przypomina się i zobowiązuje wszystkich członków TBC do przestrzegania regulaminu. :)))

środa, 15 lipca 2009

Nowe zdjęcia w galerii

Najnowsze foteczki z podlesickiej eskapadeczki wrzucone do galeryjki. Miłego oglądanka!!

wtorek, 16 czerwca 2009

No to sru!

Wyjazd wydawał się być nader atrakcyjną propozycją – raz, że zapowiadały się całe 4 dni wspinu, a dwa, że mieliśmy zdobyć najwyższą skałę Jury – Sokolicę. Prognozy pogody nie były dla nas zbyt pomyślne, ale jak to się mówi, w kupie siła, więc wzięliśmy to na całe cztery klaty, z czego jedną szczególnie ładnie zbudowaną. Podróż z przystankiem w Milano przebiegła bez kłopotów, więc cali i zdrowi dotarliśmy na miejsce. Nieco gorzej poszły nam następnego dnia poszukiwania Zaklętego muru, które można by w skrócie opisać: „za górami, za lasami”. Nie obyło się również bez przeprawy przez strumień (zwał jak zwał), szczególnie przyjemnej dla Moniki w drodze powrotnej. Jak się okazało nasze metody wspinania na Zaklętym „w parach” i zjazdy na złożonej na pół linie wzbudziły nie lada zainteresowanie ;) Jak widać co kraj to obyczaj (lub co instruktor to obyczaj). Pełni sił witalnych i rozgrzani przed następnym dniem (czytaj oswojeni ze skałą) mogliśmy z podniesionym czołem wrócić do namiotu, gdzie ku radości naszych oczu spotkaliśmy Łysego (tym razem bez bandy).
Nie ma to jak „wielowyciągówka”, bo nic nie sprawia tyle radości, co popychanie pierdół na stanowisku z partnerem ;) Sokolica delikatnie poskromiona i to nawet dwa razy chyba nas polubiła, ponieważ nie pozwoliła na to, żeby dopadły nas opady niezapowiedzianego deszczu. Nie tracąc czasu wybraliśmy się jeszcze na małe zwiedzanie miasta Kraka, choć nie ukrywam, że najbardziej cieszyła mnie perspektywa wypasionego żarełka!
Sobota niestety nie była dla nas łaskawa i od rana (mimo ćwierkania drobiu) poczęstowała nas zdrowymi kroplami wody, więc gdyby nie Michał, praktycznie nie dotknęlibyśmy skały. Zebraliśmy więc cały rynsztunek i pomknęliśmy w kierunku Podlesic. Zdecydowanie miłym akcentem wyjazdu było ognisko u Łysego (gin + kiełbaski przegryzane rzodkiewką to jest to!!! o! o! o!) i skomplikowane dyskusje na tematy związane z wychowywaniem dzieci.
Na dobitkę, w słusznej obawie przed tłokiem w Rzędkach zaszczyciliśmy swoją obecnością Bibliotekę, gdzie zaskoczyła nas swoją szczególną urodą Lewa żółta ścianka – polecamy.

Naszym łupem (OS) padły:

Sokolica:
Lot na Brandysa
Lewy komin

Zaklęty mur:
Sekwencja
Noc listopadowa
Trawersy Kentucky (no prawie się udało ;)
Potańcówka

Góra Zborów – Młyny:
Bumerang (Piotrek)

Biblioteka:
Lewa Żółta ścianka
Droga bez nazwy (dwie drogi na lewo od LŻŚ)